A- A A+

Projekt Ustawy o Ochronie Zwierząt

Nawet jeśli postępujemy, w naszym aktualnym pojmowaniu rzeczywistości, wbrew zasadom naszego istnienia, to i tak nasze działania wynikają z praw przyrody, być może niepojmowanych przez nas i nieuświadamianych, ale w ogólnym sensie niemożliwych do przekroczenia.

Możemy sobie życie ułatwiać bądź utrudniać przez stwarzanie przepisów, co do których umówimy się, że będziemy je przestrzegać, a nawet wymyślimy kary za ich nieprzestrzeganie, ale nigdy nie będziemy mogli wyjść poza te, najogólniejsze zasady: Podstawową taką zasadą jest stwierdzenie, że człowiek jest organizmem cudzożywnym. I jest to fakt, niezależnie od tego, czy nam się on podoba, czy nie. Nie potrafimy przeżyć wykorzystując wyłącznie składniki nieorganiczne, wodę i energię słoneczną. Musimy spożywać substancje organiczne skumulowane w innych organizmach żywych: roślinnych, czy zwierzęcych. Możemy oczywiście umówić się z samymi sobą, że rośliny nie mają układu nerwowego, nie odczuwają bólu, stąd spożywając pokarm pochodzenia roślinny nie „zabijamy” innych stworzeń w celu przeżycia, ale jest to tak naprawdę tylko i wyłącznie kwestia umowna, co znaczy „odczuwanie” i „zabijanie” i żadne zakazy, czy nakazy tego nie zmienią. Do przetrwania każdy organizm potrzebuje odpowiedniego miejsca (środowiska) do życia.

 Przygotowując sobie swoje środowisko, niejako automatycznie wkracza się w już wcześniej zajęty obszar: Natura nie zna próżni istnienia, nie ma na Ziemi miejsc „pustych”, w których byłoby „nic”: wszędzie istnieją mniej lub bardziej bujne formy życia. I jest to zjawisko naturalne: organizmy, stwarzając dla siebie warunki bytowania, dostosowując środowisko do swoich potrzeb, z jednej strony niszczą to, co zastały, ale z drugiej strony w zorganizowanej przez nich na nowo przestrzeni znajduje się także miejsce dla innych form życia. Oczywiście obecnie człowiek jest najbardziej ekspansywnym gatunkiem na Ziemi, jego działalność jest najistotniejsza, najwidoczniejsza, ale w końcu w swoich dziejach Ziemia zmieniała się bardzo i przed istnieniem naszego gatunku: jedne formy życia wymierały, inne ewoluowały i stawały się bardziej ekspansywne, by z czasem także zniknąć; również w tej kwestii żadne zakazy czy nakazy tej zasady nie zmienią.  To samo zjawisko dotyczy nie tylko szeroko pojętego środowiska, w którym żyjemy (nasze domy, miasta, otoczenie), ale i nas bezpośrednio, czyli zagadnienia: w co się ubieramy? I to jest dziedzina, w której głos zabierają twórcy proponowanej Ustawy.

 Tutaj pojawia się problem typowy dla współczesnej rzeczywistości Europy (także Polski) XXI wieku, czyli nadmiaru dostępnych dóbr. W czasach wcześniejszych nikt nie zastanawiał się nad źródłem pochodzenia surowców do produkcji odzieży, bowiem nawet nie myślano o czymś takim jak nadprodukcja w tej dziedzinie: ważne było tylko wytworzenie odzieży i dotarcie z nią do odbiorcy. Sytuacja zmieniła się po rewolucji przemysłowej w XIX wieku, kiedy zaczęto produkować dużo odzieży i tanio i wytwarzano jej znacznie więcej, niż wynikało to z bezpośrednich potrzeb. Zaczęła się walka konkurencyjna między producentami, w której ostateczni odbiorcy również odgrywają ogromną rolę, często nawet tego sobie nie uświadamiając, przez uleganie presji jednej lub innej kampanii prowadzonej lub przynajmniej współfinansowanej przez producentów danego typu odzieży.  Proponowany przez Koalicję dla Zwierząt „Projekt Ustawy o Ochronie Zwierząt” wpisuje się w tę walkę, bowiem jego autorzy proponują „zakaz hodowli zwierząt w celu pozyskiwania futer” (art.21. pkt. 3.) oraz zabraniają „importu futer zwierząt z rzędu płetwonogich i drapieżnych” (Art.22. pkt. 2) i „wwozu zwierząt i produktów zwierzęcych uzyskanych w wyniku uboju, chowu lub hodowli niezgodnych z przepisami niniejszej ustawy” (Art.22. pkt. 4), co jednoznacznie określa ich jako zwolenników producentów odzieży wyprodukowanej z tworzyw sztucznych, na bazie przetworzonej ropy naftowej, odzieży będącej czymś nienaturalnym, niewystępującym w przyrodzie, nie podlegającym biodegradacji, odzieży o dodatnim ładunku elektrostatycznym, niekorzystnie oddziałującym na organizmy żywe, w tym i na człowieka. 

 Jak wspomniałem, mamy w XXI wieku nadmiar produktów dostępnych, mamy pełną możliwość wyboru, jakiej odzież chcemy używać, ale jest to również prawo każdego człowieka, by sam o tym decydował. W żadnym razie nie zgadzam się, by jakaś grupa, w imię swoich ideałów, narzucała mi swój punkt widzenia i decydowała o tym, co mi wolno, a co nie wolno kupować i jaką odzież mi wolno, a jakiej nie wolno nosić, zwłaszcza jeśli chodzi o produkty w pełni naturalne, o doskonałych walorach użytkowych, uzyskane legalnie, będące pod pełną kontrolą w zakresie ich pozyskania, przetwarzania, wykorzystania, a w końcowym etapie podlegające pełnej biodegradacji, a skóry naturalne są takim właśnie produktem. Moim zdaniem problem, który leży u podstaw opracowanego przez Koalicję dla Zwierząt „Projektu Ustawy o Ochronie Zwierząt” jest znacznie głębszy, niż sami autorzy owego Projektu sobie uświadamiają, a bierze się z niezrozumienia pojęcia wolności w systemie demokratycznym, w którym żyjemy: „wolność” to nie samowola czy anarchia i narzucanie innym swoich poglądów, zwłaszcza, jeśli ma się głębokie przekonanie o własnej słuszności i nieomylności, a tak patrzą na sprawy autorzy Projektu. Wolność to odpowiedzialność za słowa i czyny i świadomość, że nikt nie ma moralnego prawa narzucania innym swoich przekonań i poglądów.  Warto także na hodowlę zwierząt futerkowych spojrzeć nieco szerzej, w kontekście jej miejsca w obecnej sytuacji i kondycji polskiego rolnictwa, a także miejsca w gospodarce ogólnoświatowej: Zwierzęta futerkowe są zaliczone do grupy zwierząt gospodarskich i są wyszczególnione w ustawie o organizacji hodowli i rozrodzie zwierząt gospodarskich z dnia 29.06.2007. 

 Utrzymywane w hodowli zwierzęta futerkowe już od ponad 100 pokoleń są obiektem pracy hodowlanej. Podlegają one procesowi domestykacji, w wyniku czego ich cechy anatomiczne, morfologiczne, fizjologiczne w sposób zasadniczy odbiegają od tych, jakimi charakteryzowali się ich przodkowie, a obecnie charakteryzują się ich nieudomowieni „kuzyni” żyjący w warunkach naturalnych; można uznać, że są to zwierzęta w znacznym stopniu udomowione.  Warunki, jakie im się zapewnia, w pełni odpowiadają wszelkim wymaganiom z zakresu dobrostanu określonym w normach unijnych i krajowych.  Hodowla zwierząt futerkowych jest branżą bardzo podatną na wszelkie zmiany w kondycji ekonomicznej gospodarki światowej: w sytuacji kryzysu następuje spadek światowego zainteresowania tym produktem.  Jest to także branża podatna na trendy mody: typy futer modne w jakimś okresie czasu, z czasem przestają być popularne i poszukiwane stają się inne typy futer. Światowa sytuacja w branży futerkowej, patrząc na nią z tych dwóch perspektyw (zainteresowanie rynku ze względu na sytuację ekonomiczną i trendów mody) jest obecnie niezmiernie korzystna dla Polski: mamy wysokie zainteresowanie świata skórami futerkowymi, zwłaszcza norczymi i równocześnie wysokie ceny na ten produkt. A Polska ma obecnie najnowocześniejsze w skali świata fermy, na których są hodowane zwierzęta o najwyższych parametrach jakościowych skór.

 Można powiedzieć, że mamy obecnie swoje „5 minut” w tej dziedzinie. Nikt nie jest w stanie przewidzieć, jak długo ta koniunktura potrwa, ale w interesie kraju w obecnym czasie powinno być korzystanie z istniejącej sytuacji przez wspomaganie hodowli, a w każdym razie nie przeszkadzanie jej.  Branża generuje przychody właścicielom ferm, tym samym także pracownikom na fermach zatrudnionym i ich rodzinom i całemu otoczeniu związanemu z branżą i są to niezmiernie istotne walory w sytuacji niepewności gospodarczej Polski i Unii Europejskiej. Nie do pominięcia jest także rola ferm jako naturalnych zakładów wykorzystania pozostałości przemysłu przetwórstwa mięsnego, rybnego, ubojni, rzeźni: wszystko, co nie jest przeznaczone do konsumpcji przez człowieka jest wykorzystane jako pasza dla zwierząt futerkowych mięsożernych i jest to najtańszy, najprostszy i najbardziej ekonomicznie uzasadniony proces zagospodarowania tych pozostałości. Podsumowując tę część opinii uważam, że wykazałem iż wprowadzenie zakazu hodowli zwierząt futerkowych i zabronienie importu futer jest nieuzasadnione. Moje zastrzeżenia budzą także szczegółowe zapisy proponowanej Ustawy, dotyczące Rozdziału 2: „Zwierzęta domowe oraz koty wolno żyjące”. 1).

 Dlaczego właśnie ten gatunek (kot), a ściślej ta grupa zwierząt w ramach gatunku (koty wolno żyjące) ma podlegać tak wyjątkowemu traktowaniu?  - Jak została zdefiniowana ta grupa zwierząt? - Dlaczego to właśnie koty, a nie np. psy mają być w taki sposób traktowane? 2). Art.11. pkt.1. Dlaczego koty wolno żyjące w miastach, będące poza kontrolą człowieka, mają być traktowane jako „naturalny element walki z gryzoniami”, a wspomniane gryzonie, też przecież ssaki, mają być poza wszelką opieką?  3). Art.11. pkt.3. Jeśli uzasadnia się obecność kotów wolno żyjących tym, że mają zwalczać gryzonie (tj. to ma być ich pokarm), to w jakim celu jeszcze należy je dokarmiać? A jeśli je dokarmiamy, tym samym podtrzymujemy i powiększamy ich populację i dalsze zdziczenie, to jak to się wiąże z zasadą ograniczenia występowania zwierząt bez opieki? Mam także zastrzeżenia co do pojęcia „organizacje ochrony zwierząt”.

 Proponowana Ustawa sankcjonuje istnienie, wielokrotnie przywoływanych w treści, „organizacji ochrony zwierząt”, (m.in. art., art. 7., 11., 13., 14., 21., 33.), które jawią się jako organ (organy?) nadrzędny, nadzorujący wszystko, co zawarte jest w proponowanej Ustawie, a równocześnie same w żaden sposób nie są ujęte w formalne ramy, nie podlegają żadnej instytucji kontrolującej i nadzorującej ich działalność. Nie znamy ich kompetencji, odpowiedzialności, struktury. Taka sytuacja budzi zaniepokojenie, bo może łatwo prowadzić do nadużyć, niegospodarności, jest po prostu niezgodna z zasadami prawa i współżycia społecznego. Z pewnością nie są to wszystkie zastrzeżenia, jakie można wysnuć analizując treść proponowanej Ustawy, ale podsumowując te spostrzeżenia, które zauważyłem i przeanalizowałem uważam, że proponowany przez Koalicję dla Zwierząt „Projekt Ustawy o Ochronie Zwierząt” należy odrzucić w całości.

Wróć