A- A A+

Oświadczenie Polskiego Związku Hodowców i Producentów Zwierząt Futerkowych

W dniu 20 listopada na antenie Polskiego Radia, w Programie Pierwszym („Popołudnie z Jedynką”) odbyła się dyskusja, z udziałem zaproszonych gości, na temat "Czy zwierzęta futerkowe hodowane są niehumanitarnie?". Wzięli w niej udział Agata Wilkowska ze Stowarzyszenia Otwarte Klatki,  Anna Jagodzik z Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska, natomiast audycję prowadziła Agnieszka Gulczyńska.  Redaktor prowadząca oświadczyła, że udziału w dyskusji odmówił  Rajmund Gąsiorek, którego określiła jako "króla norek". Dodała, że pan Gąsiorek przestraszył się udziału w programie i że otrzymywała od jego asystentki nerwowe telefony. Takie przedstawienie przez dziennikarza osoby nieobecnej rozumiemy jako uprzedzenie się do niej, bez uwzględnienia obiektywnych przyczyn nieobecności.

Jesteśmy zdumieni niskim poziomem oraz tendencyjnością audycji. Już sam temat audycji sugerował słuchaczom, że „ … zwierzęta futerkowe hodowane są niehumanitarnie..” co tendencyjnie przedstawiło hodowców i ich dbałość o zwierzęta w złym świetle. W programie dział specjalny rolnictwa, gospodarstwa utrzymujące zwierzęta futerkowe w tym norki, prawnie będące w Polsce na liście zwierząt gospodarskich,  zostały przedstawione jako działalność niehumanitarna, funkcjonująca na granicy prawa. Wydźwięk audycji jest oburzający, gdyż dyskredytuje wielu rzetelnych, uczciwych i ciężko pracujących hodowców zwierząt futerkowych w Polsce. Odnoszą oni w skali światowej nienotowane wcześniej sukcesy stając się drugimi producentami i eksporterami skór surowych zwierząt futerkowych do czterech globalnych domów aukcyjnych. Tworzą ponad 50 tys. miejsc pracy i dają przychody do budżetu państwa i ubezpieczeń społecznych. Należy pamiętać, że hodowla zwierząt futerkowych prowadzona jest w Polsce od ponad 80-u lat i jest to ważny dział specjalny rolnictwa.

W audycji pojawiły się nie tylko nieprawdziwe, ale także kłamliwe, a momentami nawet absurdalne informacje, jak np. że norka przebywa w klatce o powierzchni 18 cm² (przemyślane kłamstwo – w rzeczywistości samiec może mieć 80 cm długości). Wielkość pomieszczeń dla zwierząt (w tym norek) jest na fermach zgodna z obowiązującym w Polsce prawem i jest skrupulatnie kontrolowana przez Państwową Inspekcję Weterynaryjną.

W dyskusji przywołano raport NIK, który rzekomo zawiera treści dyskredytujące hodowców zwierząt futerkowych w tym hodowców norek. Przytaczane argumenty były absurdalne i świadczą o całkowitej nieznajomości tego raportu przez osoby używające go jako negatywny przykład .  Zaprzeczyła tym wypowiedziom pani Anna Jagodzik z Inspektoratu Ochrony Środowiska, która podkreśliła, że były uchybienia  przytoczone w tym dokumencie, ale dotyczyły strony formalnoprawnej, a nie warunków bytowych zwierząt i ich dobrostanu. Co ciekawe, wskazane przez uczestników audycji nieprawidłowości, według obowiązującego prawa nimi nie są. Jest to dowód na całkowite nie przygotowanie merytoryczne audycji i zarazem stawia pod znakiem zapytania rzetelność i obiektywizm prowadzącej program.

W programie wypowiadała się Agata Wilkowska  ze Stowarzyszenia Otwarte Klatki, która bez skrępowania oświadczyła w czasie dyskusji, że nigdy na fermie norek nie była, ani też nigdy nie rozmawiała z żadnym hodowcą. To oświadczenie całkowicie pozbawia audycję  obiektywizmu. Niezrozumiałym  jest zapraszanie do programu osoby, która nie ma podstawowej wiedzy o przedmiocie dyskusji, kieruje się tylko uprzedzeniami i niejasnymi przesłankami. Zadajemy pytanie; „ Czy  to ma  kształtować naszą opinię publiczną?”. Przedstawianie takiej osoby jako autorytetu i znawcy problemu dyskredytuje Polskie Radio jako niezależne i obiektywne medium.

Ponadto zastanawia całkowita niewiedza prowadzącej program na temat Stowarzyszenia Otwarte Klatki. Z prezentacji dokonanej w  audycji wynika, że  jest to organizacja  nieskazitelna, która dba o dobro zwierząt. Tymczasem prawda jest inna. Poniżej załączamy adresy (linki) do materiałów (teksty wraz z dowodami), które pokazują, jak myślą i co robią działacze tej fundacji. Szkoda, że dziennikarka w prowadzonej audycji nie zadała  przedstawicielce Stowarzyszenia Otwarte Klatki pytania; „dlaczego  i  za jakie pieniądze  współpracuje z firmami utylizacyjnymi?”.

To nie u hodowców, jak insynuowała prowadząca program, jest ogromna skala nieprawidłowości, ale u aktywistów ze Stowarzyszenia Otwarte Klatki, na co są dowody opublikowane w stenogramach i w artykule przez portal wSensie.pl.

W świetle ujawnionych dowodów widać, że Stowarzyszenie Otwarte Klatki działa sprzecznie ze swoim statutem, a jedynym celem aktywistów są pieniądze, nieważne od kogo pozyskane.

Opowiadanie przez przedstawicieli Stowarzyszenia Otwarte Klatki, w tym przez panią Agatę Wilkowską, o swojej uczciwości i wzniosłych celach stowarzyszenia są bardzo wątpliwe, a ujawnione dowody przez dziennikarzy mogą wskazywać na wyczerpanie przesłanek czynów zabronionych.

Żądamy poruszenia na łamach publicznego Polskiego Radia tematu współpracy aktywistów ze Stowarzyszenia Otwarte Klatki z firmami utylizacyjnymi, których celem jest zniszczenie jednego z najbardziej ekologicznych, nowoczesnych i prawnie uregulowanych w Polsce działów rolnictwa. Działalność Stowarzyszenia Otwarte Klatki szkodzi polskiej gospodarce i ma znamiona przestępstwa oraz „agroterroryzmu”, co powinno być monitorowane i ścigane przez  służby specjalne i osądzone przez polskie prawo.

Pan Rajmund Gąsiorek, wiceprezes Polskiego Związku Hodowców i Producentów Zwierząt Futerkowych,  nie wziął udziału w debacie, gdyż dnia następnego 21.11.2014 r. miała się odbyć i odbyła się rozprawa sądowa, w sprawie wytoczonej stowarzyszeniu  "Otwarte Klatki".

Udział w tej debacie biorąc pod uwagę jej tendencyjność mógłby mieć negatywny wpływ na toczący się proces.
Jednocześnie oświadczamy, że jako Polski Związek Hodowców i Producentów Zwierząt Futerkowych jest gotowy do udziału w merytorycznej i neutralnej debacie radiowej bądź telewizyjnej, ale przy udziale nie tylko przedstawiciela Otwartych Klatek, ale również przedstawicieli Sejmu i Senatu RP, weterynarii oraz ochrony środowiska.

 

Z wyrazami szacunku,

Klaudia Gołąbek

 

Warszawa 24.11.2014

Wróć